Trasa z dnia dzisiejszego jest już smutnym powrotem do szarej rzeczywistości związanej z na razie przymusowym życiem i mieszkaniem w Szczecinie. Smutno i ciężko tak wrócić do tej rzeczywistości po tych ostatnich wspaniałych przygodach. Swoje plany zrealizowałem, prócz jednego - jakim jest poprawa ustawienia statywu kamerki. To mnie jednak nie minie. Co jakiś czas samo z siebie się ustawienie psuje. Co niestety zauważyłem na nagraniach z mojej ostatniej dla mnie bardzo ważnej trasy: 5 lat Aureli & 5 lat "trasy 100km". Ta trasa jest dla mnie tak ważna i na tyle ważna, że wziąłem sobie nawet dzień wolnego z pracy tylko po to aby na nią pojechać! Zaryzykowałem i nie żałuję, że pojechałem. Dałem radę i to jest najważniejsze. nie mniej co się dzieje, mam wrażenie, że znowu się statyw lekko przechylił -.- Tak! Znowu! Co kilka miesięcy się tak dzieje i potrzebna jest korekta ustawienia. Ja tą korektę miałem zrobić jeszcze przed trasą: Iglice: "Pałacyk jak ze snu". Tylko nie chciałem ryzykować, że coś się nie uda, że będzie źle. i nic nie robiłem. Ale w takim razie zrobię to w najbliższy weekend, który spędzę w rodzinnych stronach. I będzie sprawa załatwiona na kolejne kilka miesięcy. A tym czasem czekają mnie kolejne trasy w Szczecinie, w tym złym do życia miejscu, którego tak bardzo nie trawię. Tą trasą jest ta dzisiejsza. Choć sama trasa się udała, jej cel nie został osiągnięty przez słabe zaopatrzenie sklepu Dino, i zbyt wiele korzystających z niego osób. Nie miałem jednak innego wyjścia jak nie jechać dzisiaj! Wczoraj (12.09) nie byłoby to możliwe. Wczoraj byłem tak śpiący, że przebimbałem cały dzień w pracy nic nie osiągając przy tym.. a całe po południe przespałem. Noc zresztą też.. Zaliczyłem jak dobrze liczę ok. 11h snu i było mi wciąż mało! Także wypadła dopiero dzisiaj :)
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2019 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 469
Trasa nr [łączna]: 552
Trasa nr [na blogu]: 466
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 6
W tym roku: 125
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 544 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 458 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 8 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 912.74 km
Stan Licznika Końcowy: 928.6 km
Stan Licznika Końcowy2*: 924.84 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 13295 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 13311 km
Maksymalna prędkość: 35.8 km/h
Przejechałem: 15.86 km
Przejechałem [msc]: 334.11 km
Przebieg roweru [rok]: 3922.28 km
Przebieg roweru [suma]: 21070.27 km
Przejechalem w 2019: 3922.28 km
Podroż dookoła świata (2019) 9.8057 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 52.6757 [%] km
Czas jazdy: 01:03:53 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1323:18:36 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1099:52:28 h
Czas Jazdy Suma (2019): 243:35:22 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 19:06:25 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 03:11:04 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:56:55 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:20:43 h
Średnia: 15.1 km/h
Dzisiejsza smutna, w jesiennej aurze trasa, odbywa się po już udanym dniu pracy. Choć męczą mnie myśli, że mogłem sobie wziąć wolne w pracy od środy do piątku.. I to byłoby najlepsze rozwiązanie! Teraz już czasu nie cofnę, postawiłem tylko na jeden dzień, na tylko jedną trasę. No trudno. Nie mniej nie żałuję bo nie mam czego, plany mi się powiodły. Spędziłem fajnie czas. Nie męczyłem się i nie traciłem pięknego dnia, robiąc bezproduktywnie nieistotne rzeczy w pracy i będąc tylko z tego powodu mocno nieszczęśliwym i smutnym. A tak spędziłem fajnie czas, mam powód by dalej żyć w szczęściu, i gorszych chwilach pocieszać się minionymi trasami. A tym czasem przede mną dzisiejszy wyjazd do sklepu Dino. Postawiłem tutaj na najkrótszą i najszybszą drogę. Wzdłuż ul. Mieszka I, do ul. Cukrowej a dalej przez Warzymice i Przecław do Dina. Tylko na początku dzisiejszego wyjazdu zrobiłem rundę przez ul. Sikorskiego. Gdy wracałem z pracy tramwajem dzisiaj, to na skrzyżowaniu ul. Bohaterów Warszawy i ul. Sikorskiego była niegroźna kolizja tramwaju z osobówką. I zamiast od razu się tutaj rozstać to samochód blokował skrzyżowanie, tramwaj blokował torowisko. I za nim szybko zrobiła się kolejka tramwajów. Gdy jednak tu podjechałem to policja już udrożniła ruch. Spóźniłem się o kilka dobrych minut. No cóż, więc zawróciłem na tutejszym rondzie, i pojechałem prosto na Przecław. Chwilami jechało mi się dobrze, chwilami trudniej. Chwilami świeciło słońce a chwilami się chmurzyło. Jedno jednak pozostało bez zmian. Było chłodno i wietrznie. Jakoś dojechałem do Dina, a tam się zawiodłem. Nie dość, że cholernie duże kolejki to jeszcze niczego nie ma -.- Nastawiłem się, że kupię sobie taką dobrą Oranżadę - z naturalnym miąższem owoców. A jej nie było -.- No nic, wziąłem normalną Oranżadę Helenę. To myślę, że wezmę ćwiartki z kurczaka, będę na weekend pichcił :) A to nic z tego! Nie ma ćwiartek. Eh.. Dobra, były jeszcze nogi z kurczaka to chociaż je wziąłem. Tym razem się mocno zawiodłem na tym Dino. nic tu nie ma. Za duże kolejki. Nie wiem czy będę tutaj tak często jeździł jak w ostatnich tygodniach, miesiącach. Ale już chyba nie. To nie ma sensu. Cenowo też nie jest lepiej. Więc po co.. Może sporadycznie ale tak to wątpię. Po zakupach, spakowałem się na drogę powrotną i pojechałem mając słońce za plecami :) Aby po skończonej trasie zacząć weekend, który daje mi tylko to, że gdy się skończy to będę czekał na kolejny i kolejny weekend! :)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)