Trasa z dnia dzisiejszego - była zaplanowana jako ciekawa, długa, i wiosenna wyprawa. To miała być leśno-wiejska wyprawa. Na pierwszy dzień wiosny. Przez zebranie się kilku czynników nie wiele z tego wynikło. Nie szła mi za bardzo ta jazda, miało być ciepło i fajnie a było tak przeciętnie. Niby się doczekałem. To jest niby pierwszy dzień wiosny (21.03), ale co z tego, skoro pogoda jest taka przeciętna. Gdy jeździłem było szaro, pochmurnie. I nieprzyjemnie. Moje leśne szlaki na zbłądzenie doprowadziły, cel z oczu straciłem, gdy na pobojowisku, istnym cmentarzysku przyrody się znalazłem. I nie było wyjścia jak się wycofać, wracać po trudach dojazdu.. w pogardzie mając pogodę, błoto.. wiejskie psy, co strzegły posesji.. W tej pięknej historii przeplatają się brzydkie elementy - droga S6, i problemy z jej ukończeniem, na co często narzekam - będąc przez studenckie lata, i obecnie przez kurs, który na szczęście w tym tygodniu się kończy -, skazany na częste dojazdy do Szczecina. Co nie jest przyjemne, fajne a coraz bardziej męczące. Problemy z firmami przewozowymi, i wchodzące na szalę kolejne remonty - jeszcze bardziej mnie zniechęcają. Myśl o chodź o jednym dniu opóźnienia w pracach na tej drodze, przyprawia mnie o złe, i przez prawników nazywane nielegalnymi myślami... Taka ta dzisiejsza wiosenna trasa była. Niezbyt optymistyczna.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 377
Trasa nr [łączna]: 460
Trasa nr [na blogu]: 374
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 11
W tym roku: 33
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 455 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 369 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 5 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 10739.8 km
Stan Licznika Końcowy: 10772.81 km
Stan Licznika Końcowy2*: 10681.78 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 10474 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 10508 km
Maksymalna prędkość: 33 km/h
Przejechałem: 33.01 km
Przejechałem [msc]: 335.52 km
Przebieg roweru [rok]: 942.61 km
Przebieg roweru [suma]: 18090.6 km
Przejechalem w 2019: 942.61 km
Podroż dookoła świata (2019) 2.3565 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 45.2265 [%] km
Czas jazdy: 02:49:20 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1138:46:17 h
Czas Jazdy Suma (blog): 915:20:09 h
Czas Jazdy Suma (2019): 59:03:03 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 21:50:16 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:59:07 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:47:22 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:25:41 h
Średnia: 11.72 km/h
Dzisiejsza już określona mianem niezbyt optymistycznej trasy, rozpoczęła się w porannych godzinach, przez chwilę zza chmur przebijało się słońce, które zdążyło się całkowicie przede mną uchronić, nim zdążyłem wyprowadzić rower. Wybierałem się pełny nadziei na poznanie leśnych szlaków, i dróg przy wsi Taczały, gdzie nie było mnie już huhuhu, kupę czasu - bowiem to jest jeszcze 2015 r. Nie mam na blogu żadnej trasy, gdzie jechałem przez Taczały, tamte regiony. Niegdyś piękne, ciekawe. Inaczej wspominam te strony, te trasy. I co najwyżej pozostają mi zdjęcia i wspomnienia w głowie. Nagrań nie mam :( W tamtych latach nie nagrywałem swoich czas (no w sumie, tylko niektóre telefonem) - ale to są fragmenty. Od 2016 r. jest lepiej, mam kamerkę, mam zdjęcia. jest więcej tego materiału dla potomnych. No dobrze, nie przedłużając zbytnio - wspomnę jeszcze, że planowałem na dzisiaj ten wyjazd. Zresztą wspominałem. Zaplanowana trasa, powiodła mnie wzdłuż budowanej drogi S6 wciągu drogi DK6 aż pod Wyszogórę. Tam zjechałem na wioskę - do Wyszogóry. Swoją drogą jak to dobrze, że tu nie mieszkam. Te miejsca zmieniły się wciągu ostatnich 2 lat nie do poznania. Syf, brud i smród. Tak to wygląda. Działa tutaj pełną parą fabryka cementu, która nieźle kopci. Świeżo wytworzony asfalt na bazie kruszywa (czy chuj wie czego), tak śmierdzi, że masakra. Myślałem, że problem mnie na dłużej nie dotknie. Mijam całą wieś, kierując się cały czas prosto. Aż po polną drogę. Widok co prawda piękny (zielone pola, unosząca się mgła).. wiejskie klimaty <3 Jest też druga strona.. błoto, kałuże i tak pod sam las. W lesie jeszcze gorzej. Natrafiłem na wiele zniszczonych drzew, połamanych, wyłamanych, ale także przez ludzi zranionych. To właśnie w tym lesie, dojechałem na polanę śmierci.. zbrodniarze nadal tam działali. Przejście utrudnione, uparłem się jednak, że pójdę dalej. I ślad ścieżek zaniknął pośród bagna i rozczłonkowanych fragmentów drzew. Gdy tam byłem, spostrzegłem, że jakiś skurwysyn mnie obserwuje. Wielu tu tych śmieci było. Rżnęli bez opamiętania kolejne drzewa, pozostawiając za sobą ino zniszczenia.. Ehh.. I to ma być niby legalne, moralnie dozwolone?! A może ja też tak legalnie przyjadę i poodcinam im łby? ;] A co kurwa? Ścinka będzie!! Nie miałem co począć. Denerwować się nie mogę :/ Więc niechętnie się wycofałem. Jeszcze nadmienię bo mnie to kusi za bardzo, że jak jechałem wzdłuż drogi (obecnie DK6) wciągu budowy S6, to aż mnie ... no sami wiecie [przekleństwa]. Są widoczne duże opóźnienia. Jak dla mnie gówno zrobili na tej strasie od Listopada 2018 r., wprowadzając nową organizację ruchu. Wyjeżdżając z Lisowa nie da się jechać dalej przez drogę S6. Brakuje fragmentu drogi i nie wiele się zmienia. Dalej jest nadal syf i niewiele się zmienia. Także ja nie wiem jak to będzie. Ale to mi się mocno nie podoba. I lepiej będzie, jeśli te opóźnienia jak najszybciej zostaną zlikwidowane. Z całą pewnością tak nie wygląda droga, która ma być do oddania 25.03.. wracając do lasu, musiałem się cofnąć.. wrócić na Wyszogórę. I skierowałem się drogą w stronę Łosośnicy. Po drodze mijałem wieś Siwkowice, do której wjechałem aby następnie wyjechać w Taczałach. Tam obszczekały mnie wszystkie wiejskie psy. Dojechałem do końca asfaltowej drogi, spostrzegłem tylko wjazd na posesję i obok inną posesję. Ciekawe - bo mapa pokazuje, że jest tam droga do lasu.. Tylko, nie wiem co mnie czeka przy mijaniu kolejnej wiejskiej posesji, czy nie rzuci się na mnie jakieś wielkie bydle.. Wycofałem się więc, i nieco za szybko chciałem skręcić w stronę Żerzyna. Bo dojechałem pod kolejną posesję -.- Zdradliwe te ścieżki. A można nie pamiętać tych dróg, gdy byłem tu 4 lata temu, ostatni raz.. No dobra. Nie chciało mi się więcej błądzić, skierowałem się więc na Lisowo, przez "Edukacyjną Ścieżkę Rowerową". Już na samym początku tej edukacji - wyedukowali szacunek do przyrody. Pomniki przyrody, itd. Zdewastowane, zniszczone i zaśmiecone. Cały las, a to jest las poniekąd łączący się / graniczący z Wyszogórą - jest dewastowany i ścinany. Ciągle ciągnęła się nuta grozy.. i mordowane kolejne drzewa. A trasa trwała. Ciężko, ciężko, ciężko.. Straciłem dzisiaj nie tylko cel wyprawy, ale też sens.. Wkrótce wyjechałem w Lisowie, gdzie na końcu wsi, kolejne zdarzenie. Jak tym mieszczuchom na wsiach mózgi odbiera. Małe ogrodzenie a w środku wielki agresywny pies, próbował zębami otwierać zabezpieczenie furtki.. latał, i forsował siatkę, dopóty nie zniknąłem z jego punktu widzenia. Takie akcje nie są sporadyczne. A skończyć się mogą różnie.. Wyjechałem z Lisowa, postanowiłem wracać lasem do domu, wzdłuż kolei.. To był błąd. Założyłem, że przejście jako takie wciąż istnieje (lub zbudowano wiadukt). Ani jedno, ani drugie. Syf taki, że kurwa tylko tych roboli topić w tym błocie po kolana... niepotrzebnie tam wlazłem, i tak się cofnąć musiałem na mocno uczęszczaną, obecnie istniejącą pod oznakowaniem: DK6 drogą.. Niebezpieczna, wielu szaleńców jeździ. Każdy się pcha. Miałem nadzieję, że z początkiem wiosny ta patologia się zakończy. Jakaś korzyść z budowanej S6. Wygląda na to, że się przeliczyłem -.- Tylko się ujebałem w błocie, i nie tylko ja, Aurelia też brudna. I ruszyliśmy na nasze rodzinne śmiecie. Podążyłem nieco dłuższym szlakiem przez centrum miasta, skierowałem się na ogrody działkowe, i tak powróciłem. Trochę zmęczony i niezadowolony z przebiegu dzisiejszej trasy. Pozostaje mi tylko ino nadzieja, że jutro się odkuję, że dam radę sobie jeszcze jutro pojeździć (a tak około 60 km ;>) - wiecie może czemu akurat tyle? ;) A jak nie wiecie to pomyślcie, patrząc na statystyki, kreujące się wraz z dzisiejszym wpisem.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)