22.11.2018
Jazda nr: 322

Tagi: tr50stka, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa 50-tka jest niezwykle ważna i wyjątkowa. Z tego względu dzisiejszy wpis będzie miał wyjątkową formę i będzie się odnosił tym samym do trzech sfer dzisiejszej trasy 50-tki jako trasy "trzech tytułów" przedstawiających osobną i bardzo ważną historię związaną z tą trasą, z dzisiejszym dniem - co bez wątpienia przejdzie do mojej historii jako jedno z ważniejszych wyzwań i osiągnięć :)

Pierwszy tytuł: Trasa "50-tka" - Poniżej 2,25 godziny:
Już od samego początku wyjazdu na trasę tak sobie zdawałem sprawę, że osiągnę bardzo ładny wynik czasowo. Lecz, nie wykasowałem ani czasu (ponad 1 minuta), ani przebiegu (kilkadziesiąt metrów) - z czasu wyprowadzenia roweru z piwnicy do ruszenia w dzisiejszą trasę, w ten smutny, szary dzień. Smutny ze względu na aurę pogodową i na to, że już nie żywię nadziei, że jeszcze w tym roku piękna w miarę ciepła jesień nastanie - bo nie, nie nastanie. To już się dzieje od zeszłego tygodnia, temperatury spadają, jest coraz chłodniej. W tym tygodniu, a dokładnie od niedzielnego dnia (18.11) jest strasznie zimne i nieprzyjemne powietrze. Wg. meteorologów ma to jakiś związek z Wyżami, Niżami co się jakoś spotkali i tak jest. Dla mnie najważniejsze jest to, że za kilka dni ta sytuacja ma się poprawić i temp. odczuwalna nie będzie sporo niższa od temp. jaka rzeczywiście występuje. Dzisiaj nie było tak zimno. To może kwestia ubioru. Dzisiaj się bardzo ciepło ubrałem - kalesony i dwie pary spodni, koszulka długa rowerowa, na nią gruba bluza i cieńsza kurtka. Wziąłem także zimową czapkę i nałożyłem komin. I tak przygotowany ruszyłem w trasę. Moje pierwsze prędkości zacząłem rozwijać na drodze DW108 gdy opuściłem Płoty. Po drodze oczywiście spojrzałem na plac budowy obwodnicy Płotów. Mimo nie sprzyjającej temp. sporo sprzętu i ludzi zaangażowanych w budowę. Coś tam działają. A postępów jak nie było widać od dawna tak nie było widać. Ruszyłem na dobre - trzymając zwykle prędkości >20 km/h. Jakoś niezwykle dobrze mi się jechało mimo dużych prędkości. Gdy dobry wiał powiał, znajdowałem siły by jechać nawet 27-29km/h przez dłuższą chwilę, gdy się zmęczyłem zwalniałem. W zasadzie od samego początku trasy (jeszcze przed Sownem) osiągnąłem ŚREDNIĄ prędkość na poziomie > 20 km/h. Z czasem cyklicznie ona wzrastała - ostatecznie osiągnąłem średnią prędkość 21,8 km/h i taką miałem już na drodze DW106, w którą z impetem wjechałem i utrzymywałem dużą prędkość do skrzyżowania na gminną drogę w stronę Wołowca (tuż przed wsią Błotno). W drodze w stronę Wołowca nieco opadłem z sił. Jadąc pod wiatr było mi ciężej jechać. Wyraźnie wolniej jechałem, lecz nie zanotowałem spadku średniej temp. < 21,8 km/h. Ta średnia prędkość mi się utrzymała. Mimo, że miałem już wyraźne zachwiania - co jakiś czas poprawiałem wyniki trzymając prędkość <= 23 km/h lub coraz rzadziej szybsze prędkości. Jednak im byłem bliżej domu tym byłem bardziej zdeterminowany sobie poradzić! Wiarę w prędkość i nowe siły zyskałem wjeżdżając na gminną drogę z Nowogardu przez Miętno i Wierzchy. Tutaj już nieźle szalałem potrafiąc wciąż jechać nawet ponad 25-26 km/h i to przez dłuższy czas co pozytywnienie wpływało na moje cykliczne "opadanie" z sił. Na nowo gorzej jechało mi się na drodze DW108 - częściej opadałem z sił, i już nie jechałem nie wiadomo jak szybko. Jednak przeważająca prędkość i tak wahała się w graniach 20-23 km/h, starałem się mimo wszystko trzymać wysoki rytm, który był męczący. Co jakiś czas czułem się zmęczony, zwalniałem by za chwilę znowu przyspieszyć, znowu to ciągnąć! Od samego początku do samego końca dawałem z siebie wszystko. Chodź pogoda nie rozpieszczała. W końcu jechałem w granicy +1℃ tylko. Najbardziej przeszkadzał wiatr. Dało się jednak działać, z silną potrzebą wykorzystania szansy i ładnych wyników, jakie nie oczekiwanie udało mi się zrobić. Połowę trasy (pod Grabin) zrobiłem bez większej zadyszki. Ale już od Grabina przez Sikorki i Glicko było ciężko. Chłodne powietrze, które mnie przeszyło, dawało się we znaki. Z chwilą gdy się już na nowo rozgrzałem jakoś to poszło. Nie wiem jak, nie wiem dlaczego - ale dokonałem tego :) Uzyskałem NOWY NAJLEPSZY CZAS NA TRASIE 50-TCE nie tylko w całym 2018 r., ale najlepszy czas w ogóle. Dotąd moje najlepsze czasy (2016,2018) tyczyły się <2,5h. Dzisiaj tyczą się <2,25h.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 324

  • Trasa nr [łączna]: 408
  • Trasa nr [na blogu]: 322
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 10
  • W tym roku: 137

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 403 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 317 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 5 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 9319.79 km
  • Stan Licznika Końcowy: 9368.76 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 9277.73 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 9076 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 9125 km

  • Maksymalna prędkość: 32 km/h

  • Przejechałem: 48.97 km
  • Przejechałem [msc]: 403.71 km
  • Przebieg roweru [rok]: 5815.63 km
  • Przebieg roweru [suma]: 16686.44 km

  • Przejechalem w 2018: 5815.63 km
  • Podroż dookoła świata (2018) 14.5391 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 41.7161 [%] km

  • Czas jazdy: 02:14:13 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1050:50:01 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 827:23:53 h
  • Czas Jazdy Suma (2018): 360:19:32 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 23:09:32 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:18:57 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:37:48 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:33:13 h

  • Średnia: 21.93 km/h
Drugi tytuł: Trasa "50-tka" - Nieprzerwana przerwą:
Na trasie długi czas nic nie wskazywało, że zdecyduję się na ten szalony i ciężki w wykonaniu pomysł, który już raz w tym roku (2018) udało mi się zrealizować :) Zainteresowanych odsyłam do samodzielnego odszukania wpisu trasy 50-tki nieprzerwanej przerwą z moich wiosenno-letnich wyjazdów. Trasa 50-tka jak 50-tka większego porównania nie mam zważywszy na to, że w poprzednich latach w zimę nie robiłem innych regularnych tras niż tras 20-tek aż do tego roku, gdy postanowiłem regularnie jeździć na trasie 50-tce. I już od pierwszych takich tras, trzyma się mnie bardzo dobra forma, którą wypracowałem w trakcie wakacji, podczas których zrobiłem prawie 3 000 km. Rzadko się jednak zdarza abym był wstanie przejechać dalszą odległość niż ok. 16-18 km, bez zatrzymania się, bez jakieś przerwy. Dzisiaj taka możliwość była. Zwykle na trasie 50-tce, gdy jadę przez Unibórz do skrzyżowania z drogą DW106 - moja przerwa wypada za wsią Unibórz. Dzisiaj tutaj nie wypadła i to był dla mnie znak, że coś się dzieje. Dzisiaj przerwę zrobiłem dopiero przed Grabinem, po zrobieniu 23,26 km w czasie 1:03:52. Czyli ze średnią 21,8 km/h. Dystans 23 km jest "prawie" połową trasy. Być może zrobiłbym więcej kilometrów i przerwa wypadła by dopiero gdzieś za Grabinem, może za Sikorkami. Lecz do przerwy zmusił mnie fakt rozładowania się akumulatorka w kamerce. Stanąłem w typowym dla mnie miejscu (jeszcze przed kolonią Grabina), gdzie często urządzałem sobie przerwy. I dopiero na przerwie wpadł mi do głowy szalony pomysł. A co jeśli postarać się przydusić nieco szybciej (aby szybciej dojechać), i nie stawać już po drodze?! Po prostu zrobić trasę nieprzerwaną przerwą! Pomysł wydawał mi się szalony i absurdalny ze względu na aurę pogodową. Było zimno. Mnie w chwili ruszania przed Grabinem do wsi Grabin było naprawdę bardzo zimno, czułem jak jestem mocno zgrzany i spocony. I jeszcze myśl, że muszę po prostu: "zapierdalać" i nie mogę się zatrzymać. A muszę zapierdalać chodź by z powodu wyczerpującego się akumulatorka w kamerce. A także - ale na trasie o tym nie wiedziałem - kończącego się miejsca na nagranie. Im szybciej dojadę tym krótsze nagranie - wiadoma sprawa. Zawziąłem się jednak w sobie i nie stawałem, chodź poprawiałem swoją pozycję w trakcie jazdy (to jest jednak dozwolone ;]). Jechałem zwykle szybko >20 km/h i więcej i więcej. A gdy zmęczony byłem to zwalniałem. To jednak nie miało wpływu na moje myśli: a może się zatrzymać. Kontr myślą było: a może nie :P Im bliżej celu podróży im bardziej licznik zmieniał swój stan z 23 km na 30 km, potem 40 km przejechanych i dalej tym bardziej byłem zdeterminowany dać radę, nie poddać się. Chodź było chłodno nie mówię, że nie. W końcu temperatura zaczęła spadać, zaczął gonić mnie nieunikniony koniec dnia. koniec końców - udało się! :) Świetnie.. po prostu świetnie i to bardzo pozytywnie! :-) Taka akcja, takie dni jak dziś nie zdarzają się w końcu często, dlatego są tak wyjątkowe.

Trzeci tytuł: Trasa "50-tka" - Ostatnie oznaki jesieni:
Dzisiejsza trasa jest ostatnim gwoździem do trumny mijającego lata, a za nią pięknej Polskiej jesieni. Liści na drzewach coraz mniej. Ślady Jesienno-Zimowego zrujnowania dróg coraz bardziej widoczne. Coraz więcej dziur i innych zniszczeń na drodze. W tym, nie często poruszany problem, ale coraz bardziej widoczny nie tylko dzisiaj, ale także na poprzednich trasach 50-tkach w okresie Jesienno-Zimowym: niszczenie słupków drogowych. Coraz więcej słupków (wzdłuż drogi DW108) pada ofiarą TIROWCÓW. Są masowo i bezwzględnie rozjeżdżane i pozostawione same sobie w swojej agonii. W konsekwencji tych słupków jest coraz to coraz mniej. Pewnego dnia się okaże, że już żaden nie przeżyje. Albo zostanie ich kilka. Także dzisiejsza trasa prócz wielkich sukcesów opisywanych w Pierwszym i Drugim tytule niesienie za sobą smutek, i coraz bardziej gołe drzewa. Ten dzień, taki wpis musiał nadejść. W końcu mamy już zaawansowaną jesień i z każdym dniem tych pozostałych liści na drzewach będzie coraz mniej. A już samo to - to co zostało, jakieś niedobitki, ciemno brązowe lub czarne..

Trasa z dnia dzisiejszego mimo, że jest trasą 50-tką, nie podporządkowuje się regule: "jak co piątek - trasa 50-tek". Spieszę z wyjaśnieniem ;] Nastąpiły w mym życiu pewne zmiany. Od najbliższego piątku 23.11 zaczynam kurs Administracji w Szczecinie. I ten kurs przez kilka tygodni (do Lutego 2019) będzie mi sukcesywnie odbierał wolne weekendy (w tym piątki). A co za tym idzie - takie zmiany, nie mogą mi przecież odbierać treningów i cyklicznych tras. Związku z czym postanowiłem przenieść trasę "50-tkę" właśnie na czwartki. Dzisiaj jest pierwszy taki czwartek z trasą "50-tką" :) W przyszłości należy się spodziewać więcej tras robionych w czwartki. W sumie należy się zastanowić czy jest większa różnica między trasami cyklicznymi co piątki a co czwartki? Ja uważam, że nie - w końcu ideą trasy jest bezwzględna (niezależnie od pogody i innych czynników) ruszenie dupy do przejechania się po niedługiej, ale i nie prostej trasie - by mieć pewne treningi i łatwiejszy start w przyszły rowerowy rok! :) Co to da, i co się zmieni - pokażą wpisy z 2019 r. - które będą wpisami z dużych zmian w moim życiu - koniec studiów, praca. Całkiem inne życie.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa22listopada2018zdj1.jpgtrasa22listopada2018zdj2.jpgtrasa22listopada2018zdj3.jpg


Mapa przebiegu trasy :)