30.07.2018
Jazda nr: 265

Tagi: morze, drzewa, wiejskie_przygody |

Trasa z dzisiejszego dnia jest pierwszą trasą od dawien dawna (w zasadzie od Czerwca), w której zrobiłem znacznie ponad 100 km! W Lipcu co prawda zrobiłem trasę 100 km, mimo, że było ciężko ale się nie poddałem i taką trasę zrobiłem -> im back - trasa 100 km. Nie mniej od pamiętnej trasy z wyjazdu do Berlina, i moich Majowych wojaży nie zbliżyłem się nawet do 100 km czy już nie mówiąc o ich przekroczeniu w trasach po 10.06. Szło mi znacznie gorzej. Prawie cały Lipiec też nie był udany, dopiero po wymianie osprzętu w rowerze -> Popołudniowe testy osprzętu. Zacząłem powoli wracać do gry! Dzisiaj zaplanowałem sobie super trasę, nie byłem do przekonany gdzie pojadę, gdzie dojadę. Czy się w ogóle uda? Tego się nigdy nie wie. Zawsze może być gorszy dzień, może się coś nie udać. Ja w ogóle miałem 1,5 msc taką załamkę rowerową, którą dzieliłem z pesymistycznymi myślami czy to co najlepsze w wojażach rowerowych mam już za sobą i pozostają mi tylko wspomnienia :( Mimo, że było trudno - czasem czasowo też, postanowiłem się nie poddawać i jeździć dalej, jeździć regularnie i zobaczyć co z tego wyjdzie. Jestem po kilku jazdach, taki gorszy dzień też zaliczyłem - ale ogólnie nie jest źle. Od 21.07 jest fajna pogoda - praktycznie do dzisiaj nie padało, przynajmniej u mnie, a wiem, że pogoda może być bardzo lokalna - dzisiaj tego zjawiska doświadczyłem. Utrzymujące się wysokie temp. powietrza. I mimo drobnych dolegliwości po naprawczych z rowerem - daje się jeździć. Jeżdżę znacznie szybciej i dynamiczniej i jestem wstanie osiągnąć znacznie więcej w moich rowerowych wojaż. A kto wie - czy ta mała przerwa w jeżdżeniu nie była właśnie tym czego potrzebowałem. Aby po prostu wyjść z rutyny, zaznać czegoś nowego i działać! Dzisiaj zaszalałem i jest mi z tym bardzo dobrze! W sumie zrobiłem ponad 130 km. Chodź tak naprawdę zależało mi tylko na tym aby mieć ponad 100 km zrobionych. Nie wiedziałem czy nawet dam radę ze 100 km. W końcu dawno takich tras nie robiłem. Ale co się okazało - poszło mi wszystko bardzo ładnie! Tak jak na wstępie zaznaczyłem - nie miałem do końca rozplanowanej dzisiejszej trasy. Po prostu chciałem pojechać drogą przez Unin z Wolina. A co dalej? Pustka w głowie - nie przygotowałem się do tego, nie sprawdziłem sobie ile kilometrów zrobię jadąc jaką drogą. Poszedłem na żywioł! Na ten sam żywioł poszedłem już w samej dzisiejszej trasie, gdy zdałem sobie sprawę, że mam już zrobione prawie 90 km a do domu będzie ok. 50 km. To mnie jakoś nie zmartwiło. Pojechałem dalej i nie było źle! Co świadczy tylko o tym, że mam skumulowane dużo sił i dużo możliwości! Możliwe, że w tym roku rowerowym - mam znacznie większy potencjał niż przez ostatnie dwa lata! A to otwiera przede mną nowe możliwości, z których na pewno skorzystam w moich Sierpniowych wojażach! Liczę tylko na to, że pogoda się utrzyma - bo jest po prostu świetna. Ma oczywiście wadę. O ile w dzień jest gorąco - to jest OK, ale jak w nocy też jest gorąco i duszno to nie jest już dobrze. Także - dzisiaj podjąłem kilka ważnych decyzji - sama decyzja aby pojechać, aby się nie poddać! I przeżyć wspaniałą przygodę! Wybór miejsca też nie jest przypadkowy! Do tej pory nigdy nie miałem okazji zwiedzić takich widokowych (wprost turystycznych) ścieżek jak droga z Wolina na Unin i prosto na nadmorskie miejscowości np. Wisełkę, Międzyzdroje czy Międzywodzie. Przez same Międzywodzie, Wisełkę oczywiście jechałem - rowerem także (w 2015 r.) oraz w 2014 r. - trasa na Międzyzdroje na ten przykład. Fajna trasa - która zakończyła sezon 2014 r., od którego wszystko się zaczęło! W roku 2015 było znacznie lepiej :) Ale o tym już tyle razy pisałem, że bez sensu się powtarzać. No nie mniej - rejony Unina i tamtejszych wsi - niedaleko kurortów nadmorskich (to są odległości ok. 20 km, w praktyce mniej) do najbliższych nadmorskich miejscowości! Miejscami mocno zurbanizowane, i dość piękne i widokowe. Trasa biegnąca przy rzece Dziwnej do zalewu Kamieńskiego. Miejscami widać także wyspę Chrząszczewo! A wszystko to sprowadza się do trasy Wolin -> Unin. Piękna turystyczna trasa, wzdłuż której rośnie ponad 600 drzew! Niektóre z tych drzew mają więcej niż 100 lat, a ludzie (skurwysyny), chcą je wyciąć aby ratować nieudaczników, którzy się co jakiś czas rozbijają o drzewa -.- To jest chory pretekst! Nie mogę na to pozwolić! To mnie zmotywowało aby pojechać w te rejony. Nie są one bliskie (do samego Wolina mam 50 km). Więc przyjazd tutaj jest wyczynem samym w sobie. O sprawie tych drzew usłyszałem kilka miesięcy temu. Była głośna sprawa aby je powycinać. Przedstawię tylko niektóre artykuły na ten temat: Wstrzymanie wycinki drzew - Unin oraz Pomysł wycinki drzew - Unin. Kategorycznie się temu sprzeciwiam. Drzewa nie są winne wypadkom. Pisane bzdury w artykule, że nie ma miejsca na chodniki, ścieżki rowerowe - są BZDURĄ bo takie miejsce jest. Osobiście dzisiaj tutaj jechałem, widziałem. Jedynym problemem są samochody, których jest za dużo. Wybudować nowe drogi dla samochodów poza linią drzew. A drzewom dać spokój! To nie może być tak, że natura jest winna niepohamowanemu rozwojowi motoryzacji, zbyt dużej liczby aut i debili w samochodach! I wcale mnie nie przekonują sceny jak te: Śmiertelny wypadek - UNIN - winne drzewa. Czy by były drzewa czy nie, niektórych tragedii się nie uniknie! I nigdy nie zaakceptuję wycinania drzew przy drogach, pod pozornym dbaniem o bezpieczeństwo debili za kółkiem! W Polsce jest za dużo samochodów, kierowcy (coraz częściej młodzi ludzie) to po prostu ignoranci i debile - niepotrafiący jeździć, niedostosowujący prędkości do warunków na drogach. A potem mamy takie tragedie. To w żaden sposób nie usprawiedliwia wycinania drzew! To tylko chory pretekst aby wyciąć wartościowe drzewa. Pierdolenie głupot, że są uschnięte jest wyssane z palca. Widać to na moich ujęciach z dnia dzisiejszego gdy jechałem w tych stronach! Mam głęboką nadzieję, że NIKT NIE WYDA pozwolenia na zniszczenie tej zabytkowej drogi i naprawdę przepięknych terenów!
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 267

  • Trasa nr [łączna]: 351
  • Trasa nr [na blogu]: 265
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 16
  • W tym roku: 80

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 347 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 261 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 4 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 6735.24 km
  • Stan Licznika Końcowy: 6869.55 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 6778.52 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 6486 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 6620 km

  • Maksymalna prędkość: 39.2 km/h

  • Przejechałem: 134.31 km
  • Przejechałem [msc]: 718.31 km
  • Przebieg roweru [rok]: 3316.4 km
  • Przebieg roweru [suma]: 14187.21 km

  • Przejechalem w 2018: 3316.4 km
  • Podroż dookoła świata (2018) 8.291 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 35.468 [%] km

  • Czas jazdy: 07:16:47 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 901:07:32 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 677:41:24 h
  • Czas Jazdy Suma (2018): 210:37:03 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 44:38:50 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:47:26 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:37:58 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:32:17 h

  • Średnia: 18.48 km/h
Dzisiejsza trasa rozpoczęła się dla mnie w porannych godzinach, gdy jeszcze nie było tak ciepło, ale było słonecznie (niestety z zachmurzeniami). Ruszyłem w trasę po godzinie 9, mając dużą nadzieję, że się uda! Wiązałem z dzisiejszą trasą wiele nadziei. To nie jest krótka trasa - o nie. Ale warto! Bo to może być jedyna szansa, jeżeli plany wycinki drzew na trasie do Unina i za Uninem dojdą do skutku. Zostanie zdewastowana natura i piękne miejsca, które na zawsze utracą swój urok. A to wszystko w imię pozornego ochraniania debili za kierownicą, których widuję na trasach coraz więcej. Szybkie luksusowe samochody - głównie te cholerne SUVy, których tak szczerze nienawidzę. I ma mi być żal ludzi? Nie! Dla mnie te drzewa są ważniejsze, które były tu nim się Ci kierowcy co porozbijali urodzili, są i jak nie zostaną wycięte to będą jeszcze trwały na długo, gdy już nas nie będzie. No jako nas można rozumieć rocznik ludzi urodzonych do roku 1999 r. Nas przecież kiedyś zabraknie. A te drzewa były tu przed nami i będą jeszcze daleko po nas! Póki co jednak o tym nie myślałem. Spokojnie sobie ruszyłem. Dzisiaj nieco zmożony ruch, chodź na samej drodze DW108 nie był on tak widoczny. Jechałem sobie spokojnie, w miarę wolno 16-18 km/h do Golczewa. Gdy potrzebowałem, robiłem postoje. Mam cały dzień na jazdę, gdzie mam się spieszyć! Większy ruch samochodów zaczął się na drodze DW106 do Golczewa, a potem w Golczewie, na dalszej części DW108 ruch był mały. Na początku trasy jeszcze przed Golczewem i chwilę za pobolewała mnie lekko głowa. Ale na szczęście mi przeszło. Tuż za Golczewem miałem ważny postój :) Główny licznik rowerowy Thorn wskazał dość ciekawe wskazanie: 6666.66 km! Ta liczba mnie prześladuje, nie dalej jak dwie trasy temu: Wieczorna trasa: Brodniki - blog wskazał 666h jazd!. Więc ta liczba mnie prześladuje xD No cóż, wkrótce się zmieniła - gdy moja trasa trwała dalej a ja rozmyślałem o innych trasach, np. terenach przy wsi Wysoka Kamieńska, oraz drodze za Wysoką Kamieńską do Rokity (przez las). Dzisiaj bym tam nie pojechał. Obawiam się komarów i przerośniętych końskich much. Ale może innym razem tutaj wpadnę :) Na razie jechałem dalej - do obwodnicy Parłówka. Gdzie jeszcze przed Parłówkiem (zjazd na S3) zrobiło się szaro i do dupy. Na samym S3 niestety na zdjęciach i nagraniach nie załapałem pogody i temp. powietrza i asfaltu z termometru przy drodze. Częstotliwość jego odświeżania nie daje się sfotografować. Nie mniej spisałem sobie te informacje: 28,5℃ powietrze oraz 38,6℃ asfalt ;) Cieplutko! Dzisiaj cały dzień było ok. 30℃. Raczej tak lokalnie 28-30℃. Zależy w którym miejscu się znajduję. Teraz znajdowałem się blisko morza - dosłownie 8 km do Wolina. Ruch na DK3 (miejscami S3) - bardzo duży. Samochodów za samochodem! I tak do samego Wolina. Jeszcze przed Wolinem zaczął z lekka deszczyk padać. Im bliżej Wolina - tym bardziej pada. Nie widać było perspektywy na przejaśnienia. W samym Wolinie się na chwilę zatrzymałem - pod Biedronką, przez co minąłem zjazd na Unin :( Miałem nadzieję, że przestanie padać. Deszcz sam w sobie mi nie przeszkadzał. Ale chodziło mi o jakość nagrań. A, że nie zapowiadało się na to, że przestanie padać to pojechałem dalej, przejechałem cały Wolin i musiałem się cofnąć bo za daleko pojechałem i trafiłem na oznakowaną drogę na Unin :) I pojechałem nią! Jak tu pięknie. Na całej drodze jest ok. 600 drzew. Nie rozumiem biurokratycznego zbydlęcenia, które chciałoby doprowadzić do ich wycięcia! Wzdłuż drogi, wzdłuż tutejszych wsi - Unin, Jarzębowo, czy Łuskowo - rozciągał się widok na rzekę Dziwną i mieściny po tamtej stronie rzeki (na wprost do Kamienia Pomorskiego). Tamtą stronę drogi już odwiedziłem ;) I istotnie jest tam pięknie. Odwiedziłem tamte strony na trasie Wolin-Kamień Pomorski-Gryfice. Dzisiaj jadę i podziwiam drugą stronę rzeki! Jechałem miejscami dość szybko nawet ponad 20 km/h. Jechało mi się wyjątkowo dobrze, fajnie było poznawać nowe tereny, brać udział w nowej przygodzie co mnie bardzo inspirowało do dalszych działań! Przypominają mi się najpiękniejsze rowerowe lata, i najpiękniejsze trasy z przed lat :)) Niestety nie odwołam się do nich, bo nie mam ich na blogu, ale wiele przygód miałem w minionych latach (rok 2015 r...) :) Przygoda trwała dalej, deszcz nieustannie padał, ale w niczym nie przeszkadzał. Pilnowałem tylko tego aby wizjer kamery nie był zamoczony i jechałem dalej na Międzywodzie. Ścigałem się z innymi rowerzystami, których bez problemów wyprzedzałem ;) I tak dojechałem prawie pod same Międzywodzie do wsi Zastań. Gdyby nie to, że się ścigałem z innymi rowerzystami, zatrzymałbym się tam na chwilę i zrobił kilka zdjęć. Ale w takim razie zrobię je przy innej okazji. Chodzi mi o nic innego jak o rozwój tych nadmorskich mieścin. Z Zastań jest dosłownie 0,5 km do Międzywodzia. Do Bałtyckiego Morza! I tereny, które się bardzo urbanizują. Wiele działek na sprzedaż, wiele domków i wiele domków w budowie. Wszystko się tak prędko rozwija, i zmienia. Zmieniają się także same przymorskie mieściny, które z roku na rok są coraz większe. Zacznę od Międzywodzia - jest to miejscowość na wysokości drogi DW102, która niestety dalej jest w remoncie, co widać. Biegnie tam niestety ścieżka rowerowa. I ja z jazdy ścieżką rowerową zrezygnowałem na samym końcu Międzywodzia i już do niej nie powróciłem. Ścieżka rowerowa graniczy z ciągiem dla pieszych. Piesi łażą po ścieżce. Jeździ po niej setka rowerów. I ciężko wyprzedzać. Nie ma gdzie! Nad morzem mimo deszczu, sporo ludzi, duży ruch. I tak się przemęczyłem - przejechałem. A wcześniej to jeszcze rower naprawiłem bo już po raz trzeci spadł łańcuch z tylnej przerzutki! Spadł dokładnie na wjeździe do Międzyrzecza. Wkrótce minąłem tą wiochę. Ścieżka rowerowa z Międzyrzecza do Dziwnowa jest w budowie. Ale darowałem sobie tą znikomą przyjemność jazdy nią i jechałem drogą nr 102. Przed Dziwnowem czy gdzieś w tych okolicach jednemu frajerowi się coś nie spodobało i sobie błazen trąbi i wyhamuje łapami. A niech sobie kodeks przeczyta i dopiero się mądrzy! Złamas. Chodzi o to, że jak nie mam ścieżki w moim kierunku jazdy - mogę jechać ulicą. I to czynię. To w czym problem?! No na szczęście dalej już takich głupków nie spotkałem. Minąłem Dziwnów i Dziwnówek. Stanąłem przed ostatnią szansą pojechania inną trasą niż myślałem - przez Kamień Pomorski do Świerzna. Ale zrezygnowałem. Odważnie pojechałem do Pobierowa. Za Dziwnówkiem zrobiłem sobie dłuższy postój. Stąd do Pobierowa było 9 km. A ja jechałem dość szybko :-) Bo te 9 km zrobiłem w 27 min. Czyli myślę, że ładnie. W Pobierowie znów przerwa. Do samego Pobierowa i w Pobierowie padało. W zasadzie padało do samego Rewala. Także do samego Rewala dalej trwały remonty DW102. Ale nie były dokuczliwe. Takie się zrobiły dopiero w Pobierowie - gdzie musiałem na wahadłach stać, bo wyprzedzenie pojazdów nic by mi nie dało. Nie pojechałbym szybciej. Więc stoję :) Jakoś przejechałem jednak dalej. Byłem w tych stronach tj. Pobierowo->Pustkowo->Trzęsacz->Rewal. Za wiele się nie zmieniło. Remonty wciąż trwają, powodują utrudnienia. I taki będzie już cały 2018 r. Nim to się skończy to jeszcze trochę czasu minie. A ja jechałem dalej z Rewala skierowałem się na Cerkwicę. Minąłem naprawdę pięknie dziurawe drogi od Śliwina do Karnic. Po drodze do Karnic - stuknęło mi 100 km! I dobrze się czułem dalej - nic mi nie było, fajnie się jechało. W Karnicah zjechałem już na drogę DW110, którą pojechałem przez Cerkwicę do Gryfic. Z każdą chwilą utożsamiałem się z tym, że jestem już na ostatniej prostej. Począwszy od Rewala - przestało padać. Zrobiło się słonecznie i przyjemnie. Jechało się więc miło. A im bliżej domu tym szybciej popędzałem :) I tak wkrótce minąłem Cerkwicę, te malownicze strony, a także Gryfice. Ostatni dłuższy postój nastąpił na końcu Gryfic, przy ul. Żwirka i Muchomorka. Mój stały punkt. W zasadzie zawsze mam tutaj przerwę, jak wracam z Gryfic do domu (przez DW109). I ostatnia prosta! W pełnym słońcu kończącego się dnia i niekończącej się dumy, różnych myśli i tak zajebistego samopoczucia! Zrobiłem coś naprawdę zajebistego, o co bym się normalnie nie podejrzewał. Zrobiłem piękną, długą trasę, która w całości przywróciła mi wiarę w swoje marzenia i możliwości! Już nie myślę tak, że to co najlepsze w życiu rowerowym mam już za sobą. Oj nie. Teraz myślę tak, że to co najlepsze to dopiero przede mną! :))

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa30lipca2018zdj1.jpgtrasa30lipca2018zdj2.jpgtrasa30lipca2018zdj3.jpgtrasa30lipca2018zdj4.jpgtrasa30lipca2018zdj5.jpgtrasa30lipca2018zdj6.jpgtrasa30lipca2018zdj7.jpgtrasa30lipca2018zdj8.jpgtrasa30lipca2018zdj9.jpgtrasa30lipca2018zdj10.jpgtrasa30lipca2018zdj11.jpgtrasa30lipca2018zdj12.jpgtrasa30lipca2018zdj13.jpgtrasa30lipca2018zdj14.jpg


Mapa przebiegu trasy :)