08.04.2018
Jazda nr: 213

Tagi: S6, wiejskie_przygody |

Trasa z dzisiejszego dnia jest kontynuacją mojego weekendowego ekspansje. Nawet nie myślałem o tym, że zrobię taki cały weekendowy, weekend z rowerem. Co prawda takie plany i pomysły się w moim umyśle narodziły swego czasu (Trasa z 16.02.2018 "Powrót i koniec zimy" <- w tym wpisie wspominałem o takiej możliwości. Nie sądziłem, jednak, że zrobię to tak prędko. Męczące to jest. W ostatnich dniach, w ostatnich jazdach np. tu: Trasa z 02.04.2018 "Zmieniona trasa". Myślałem o zrobieniu trasy do Nowogardu, Nowogard za obwodnicą w stronę Wyszomierza, od strony Olchowa. Jednak w tym tygodniu wpadłem na ambitniejsze plany. Miałem dzisiaj pojechać aż do Goleniowa, pod samą obwodnicę Goleniowa (DK6/S3). Plany planami, wizje też. A możliwości realizacji, biorąc pod uwagę co prawda ciepłą pogodę, ale ten silny męczący wiatr, pozostawały jako czynniki mające ogromny wpływ na to jak potoczą się moje rowerowe plany. Nie oszukujmy się. Dzisiaj rano miałem bardzo mieszane uczucia co do tego czy zasadne jest iść na ten rower. Robić tą trasę rowerową czy nie. Czułem się zmęczony, padnięty. Wczoraj trochę pojeździłem, długi dzień. I dzisiaj znowu jechać. Pojechać pojechałem, stąd ten wpis, ale do Goleniowa nie dojechałem. Byłem co prawda w Nowogardzie ale nie dotarłem na szlakach budowy S6 pod Wyszomierz (od strony Olchowa). Nie byłem daleko tego miejsca, jednak uznałem, że NIE. Uznałem, że wracam. Organizm dał mi już wiele razy do zrozumienia, że to jest słuszne wyjście, że powinienem zawrócić i nie powinienem się w to dalej pchać i słusznie, tak postąpiłem. Nie byłem gotowy na taki długi wypad. Co prawda w tym roku już zrobiłem długą trasę (Stuchowo). Ale to co innego. Wtedy byłem wypoczęty, i jakoś to szło, dzisiaj - nie. Trasa skończyła się w Nowogardzie.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 215

  • Trasa nr [łączna]: 299
  • Trasa nr [na blogu]: 213
  • W tym tygodniu: 5
  • W tym miesiacu: 5
  • W tym roku: 28

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 295 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 209 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 4 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 4199.96 km
  • Stan Licznika Końcowy: 4244.68 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 4191.38 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 3941 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 3986 km

  • Maksymalna prędkość: 33 km/h

  • Przejechałem: 44.72 km
  • Przejechałem [msc]: 200.99 km
  • Przebieg roweru [rok]: 691.53 km
  • Przebieg roweru [suma]: 11562.34 km

  • Przejechalem w 2018: 691.53 km
  • Podroż dookoła świata (2018) 1.7288 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 28.9058 [%] km

  • Czas jazdy: 02:49:26 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 737:38:50 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 514:12:42 h
  • Czas Jazdy Suma (2018): 47:08:21 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 13:18:05 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:39:37 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:41:01 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:23:30 h

  • Średnia: 15.88 km/h
Trasę z dzisiejszego dnia od samego początku traktowałem jako wyzwanie. Wyzwanie, które podjąłem i które ostatecznie mnie przerosło. Wyruszyłem bardzo nie chętnie ale dobrze przygotowany w trasę po godzinie 10. Spokojnie, nie spiesząc się ruszyłem w stronę drogi DK6 w mojej rodzinnej mieścinie. Zatrzymałem się tuż za rodzimymi stronami, aby zrobić kilka zdjęć budowy drogi S6. Tuż za wsią Wilczyniec, jest taki zjazd na budowaną drogę S6. To jest za cholerną restauracją Magnolia. Prowadzą to bogate gbury. Pamiętam, że na któreś z tras, już chciałem tam wjechać, ale ujadają tam jakieś psy. Dzisiaj wjechałem w ten plac budowy. Nie jest ogrodzony ani zamknięty a tam w oddali jakieś dwa duże psy są. Myślałem, że one są za jakimś ogrodzeniem ale nie! Wjechałem kawałek aby zrobić kilka zdjęć. Patrzę a tu biegnie w moją stronę takie bydle wielkie, to nie wiele myśląc obracam rower i rura: "spieerrrdaaaaaalaaaać" :D Kurwa mać. W ten weekend mam przeżycia z psami. Nie wspomniałem o tym na blogu, ale w piątek (06.04) gdy wyjeżdżałem z Płot w stronę Reska na drodze DK152, w ostatnich zabudowaniach, mieszka taka rodzina. Nie będę publicznie pisał co ja sobie myślę w tej sprawie. No nie mniej, mają tam takie dwa duże psy. Jeden jest w klatce uwięziony, ale ilekroć mnie ten pies widzi, to szaleje, i próbuje się wydostać. Tym czasem drugi się wydostał. Nie wiele brakowało by wskoczył na ulicę za mną. Tego tak nie zostawię i zgłoszę to do tej rodziny aby coś z tymi psami zrobili. A jak nie to niech się nasi mundurowi zajmą. Bo to się pewnego dnia skończy jak skończy. A co do psów przy placu budowy S6. To nie sądzę, że to są psy obronne budowy bo czego by strzegli, piachu i wykopanych dziur?! Nie ma ani sprzętu, ani bazy w tym miejscu nic. Co gorsza - jadąc od strony kolei (tam gdzie firma InterGrąd), nie dojadę lasem do Potulinca, bo te cholerne psy właśnie w tamtych regionach czatują i mogą się rzucić. Tu też będę się musiał dowiedzieć kto za to odpowiada -.- Tak przecież nie może być, że normalną gruntową drogą sobie nie pojadę, bo będą mnie mogły dosięgnąć psy. Pewnie te psy są od właścicieli Marysienki -.- Załatwię tą sprawę. W dalszej drodze jechałem prosto do Nowogardu. Często stawałem robiłem zdjęcia. Nie mniej nie mam czego żałować, bo raczej po asfalcie dla drogi S6, który jest położony gdzieś za Kikorze, we fragmentach, a potem za Glewicami i tak bym dzisiaj nie wjechał. Jest niedziela. A panowie majstrzy, nadal pracują. Jeżdżą koparkami i innymi zabawkami. Więc prace trwają, więc bez szans. Dojechałem do Nowogardu, pojechałem obwodnicą Nowogardu istniejącym fragmentem S6, gdzie zjechałem na drogę DW106 w stronę Kamienia Pomorskiego. Oczywiście do Kamienia nie jechałem (czyli nie skręcałem na wieś Karsk) tylko skręciłem w stronę Nowogardu przez Warnkowo. W Nowogardzie nie dojeżdżałem do świateł (do ul. Armii Krajowej), postanowiłem pojechać inaczej. Nie jechałem nigdy tymi uliczkami bocznymi w Nowogardzie, to pierwszy raz, gdy skręciłem na ul. Wiejską i dojechałem nią do ul. Teodora Roosevelta. Wcześniej jednak, zostałem wyprzedzony przez rower o napędzie elektrycznym. Nie powiem, zdenerwowałem się. Trzy dni ciężko trenuję, mierze się ze swoimi słabościami, z wiatrem, a jakieś babsko zadowolone z nie wiadomo czego, sobie jedzie te 25km/h nie musząc w ogóle pedałować ani niczym się przejmować. Nieuczciwe i de motywujące : Nie przejąłem się jednak za bardzo, wkrótce opuściłem Nowogard, robiłem częste przerwy a gdy już wyjechałem z Nowogardu przez obwodnicę S6, i znalazłem się na starej DK6, rozkopanej w wielu miejscach, dostałem wiatru w skrzydła (by nie mówić w co naprawdę :P), i gnałem ponad 20 km/h. Miejscami wolniej, ale gnałem szybciej, mimo wyraźnego zmęczenia. Chwilami nie byłem padnięty, myślałem, że ujadę nie wiadomo ile, a za chwile, "eeeehhhhh". I tak całą drogę - gdzie do domu miałem do zrobienia jeszcze ok. 18 km, mijając Nowogard. Dzisiejszego dnia, podobnie jak wczoraj wystąpiły problemy z głównym licznikiem Thor. Trochę podziałał, i zaczął się psuć. Dostaje jakiś błąd, pojawia się MAX prędkość z dupy. Pierwsza wynosiła 46 km/h. Druga 72 km/h. Licznik połowę trasy nie działał. I mnie tylko denerwuje to. Rozważam i to na serio, jeżeli sytuacja się powtórzy, że zmienię klasyfikację mojego głównego licznika z klasycznego, starego Thora na licznik Sigma, który kupiłem w zeszłym roku, i mam na nim nabite prawie 4k km. Wkrótce wróciłem, bardzo zmęczony. W mojej weekendowej wyciecze, 3 dni pod rząd zrobiłem w sumie 103 km. Ale na moją obecną kondycję to i tak dużo, i wyraźnie to czuję po mięśniach :)

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa08kwietnia2018zdj2.jpgtrasa08kwietnia2018zdj3.jpgtrasa08kwietnia2018zdj4.jpgtrasa08kwietnia2018zdj5.jpgtrasa08kwietnia2018zdj6.jpg


Mapa przebiegu trasy :)