17.12.2017
Jazda nr: 181

Tagi: miejski_wojaz |

Trasa z dzisiejszego dnia, to (może nie pierwsza w tym roku ;p), ale pierwsza w okresie zimowym przejażdżka w śniegu! Być może nie decydowałbym się na żadną jazdę rowerem gdyby właśnie nie ten śnieg, który zaczął padać wczoraj wieczorem, a dzisiaj zaczął topnieć :( Chciałem jednak skorzystać z okazji i pojeździć sobie w śniegu, póki jeszcze jest! Z żalem patrzę na to, że ten śnieg tak szybko topnieje a co dopiero się pojawił, jakiego innego efektu można było jednak spodziewać się po plusowej temperaturze! Wyruszyłem więc w przejażdżkę! Decyzja na dzisiejszy dzień zapadła. Było to nic innego jak miejski wojaż. A czemu właśnie taka forma a nie inna? Ano z tego powodu, że nie chciało mi się za bardzo nigdzie jechać, a jestem na miejscu, mam wszędzie blisko. To było jednak niepotrzebne, bo dzisiaj naprawdę miałem siły na jazdę, było ciepło, fajnie, przyjemnie i dobrze się jeździło - mógłbym z powodzeniem pojeździć znacznie więcej a być może nawet poprawić mój dotychczasowy rekord najdłuższej i zarazem pierwszej miejskiej jazdy z 26.06.2017 (Pierwszy miejski wojaż, podczas którego zrobiłem 20 km. Dotychczasowo z żadnego z pozostałych 6 miejskich wojaży (włącznie z dzisiejszym) nie udało się pokonać tego efektu, chociaż dzisiaj miałem naprawdę na to szansę to niestety z niej nie skorzystałem. Pojeździłem sobie za to w śniegu po całym mieście!
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 182

  • Trasa nr [łączna]: 267
  • Trasa nr [na blogu]: 181
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 5
  • W tym roku: 117

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 263 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 177 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 4 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 3398.6 km
  • Stan Licznika Końcowy: 3414.74 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 3136 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 3153 km

  • Maksymalna prędkość: 39.3 km/h

  • Przejechałem: 16.14 km
  • Przejechałem [msc]: 120.85 km
  • Przebieg roweru [rok]: 4865.78 km
  • Przebieg roweru [suma]: 10732.4 km

  • Przejechalem w 2017: 4865.78 km
  • Podroż dookoła świata (2017) 12.1644 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 26.831 [%] km

  • Czas jazdy: 01:34:07 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 681:20:33 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 457:54:25 h
  • Czas Jazdy Suma (2017): 322:15:29 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 09:17:25 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:51:29 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:45:16 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:30:58 h

  • Średnia: 10.3 km/h
Trasę z dzisiejszego dnia szczególnie miło wspominam. Co prawda nie ma jeszcze kalendarzowej zimy, lecz kończy się Jesień, ale ten piękny śnieg, nastrój. W końcu idą święta! I wielka przygoda! Pamiętam gdy po raz pierwszy jeździłem w śniegu, w 2016 r. To było coś.. Polecam i będę polecał każdemu, kto jeszcze nie próbował jazdy w zimę, w śniegu rowerem! Niesamowite uczucia, i wspomnienia do opowiadania.. Można przeżyć niezwykłą przygodę! Przygodę, która dzisiaj się dla mnie rozpoczęła od takiego małego rozczarowania, bowiem wyjechałem rowerem z rodzinnego osiedla, i śniegu praktycznie brak! Dojechałem do drogi DW109 i tam śniegu nie ma! Na bocznych drogach w mieście, takowy był, ale głównie po mieście nie było widać tego śniegu, mam wrażenie, że z każdą dłuższą chwilą jest jego coraz mniej i nie czuję się wcale jak przy nadchodzącej zimie a zawitałej wiosny, gdzie powinno się żegnać z zimą, i śniegiem :) A nie dopiero z nim witać. Przywitanie jednak na krótki czas, byle na chwilę, byle na jedną trasę. Wspominałem już o tym, ale gdyby nie ten śnieg, dzisiejszej trasy by nie było a szkoda.. bo dzisiaj miałem już siły i energię do nowych wyzwań! Lecz nie mógłbym tego docenić gdyby nie wczorajsza porażka, spotkanie z rzeczywistością i tym, że nie wszystko zawsze idzie po naszej myśli. Dzisiejszą przygodę miejskiego wojażu ze śniegiem rozpocząłem od przejechania przez całe miasto w stronę i na teren Nowego Zamku w Płotach, skąd zajechałem do parku, piękne widoki, i sporo śniegu! Przejechałem się trochę po parku, i byłem przy tylnym wejściu do mojego starego Gimnazjum (2006-2009) ;( .. Słynne boisko, gdzie zimą 2008 r. ktoś napisał: C H U J XDDD hahaha. Najlepsze było to, że dyrektor ma gabinet z widokiem na boisko i z całą pewnością to widział. Po mojej przejażdżce po parku, czas przyszedł na dalsze zmagania. Pojechałem na koniec miasta, przez boczne uliczki, w stronę Szczecina, na nowe osiedla domków jednorodzinnych przy cmentarzu, na samym końcu miasta. A gdy już te strony mijałem wciąż nie byłem w pełni zaspokojony przygód, i jeżdżenia na dzisiejszy dzień. Ruszyłem więc w stronę Reska, na drogę DW152. Jednak nie wyjechałem całkowicie z rodzinnego miasta, udałem się boczną, drogą w stronę Technikum (ZSP w Płotach), do którego chodziłem (2009-2013). Tam zaliczyłbym mały wypadek XD Jadąc przez nieodśnieżoną drogę (ciężżżkoo), zapchał mi się hamulec, gdy wjeżdżałem już na drogę w stronę Makowic, ja na hamulec a jego nie ma, nie wyhamowałem bo nie miałem czym i wylądowałem na poboczu drogi, stąd ruszyłem kawałek w stronę Makowic, na nowe osiedla domków jednorodzinnych za Technikum. Ciekawostka mała, gdy jeszcze chodziłem do Technikum, byłem przed maturą (2013 r.), to tu tych domków nie było, to wszystko zaczęło się tak szybko dziać, ta ekspansja tak szybko następuje i zmienia znane otoczenie.. tą stabilność w życiu, której jako coraz starszy człowiek, coraz bardziej oczekuję. Wczoraj (16.12), skończyłem już 24 lata. Czuję się taki stary! I tak, jadąc teraz całkiem nie odśnieżoną drogą (ciężko, bo ciężko ale fajnie), w pewnym momencie stanąłem aby przywitać się ze znajomymi i ich pieskiem, który mnie poznał, mimo komina na głowie ;)) Chwile tam powstałem z nimi, i ruszyć chcę dalej a tu klops. Nie da rady! Tyle śniegu mi weszło w między koła, że koło przednie roweru wcale się nie przekręci ani w przód ani w tył. Nie było wyjścia jak trochę tego śniegu odgarnąć i dalej w drogę - na ostatnią przejażdżkę po mieście, którą skończyłem na przejażdżce koło ogrodów działkowych i na wyjeździe z Płot w stronę Sowna. Miejscami wychodziło coraz częściej słoneczko i było tak przyjemnie, tak miło, że naprawdę.. było mi niezmiernie żal opuszczać tą oazę spokoju, i wracać do codzienności.. Chętnie bym został i pojeździł na umór! Nie wiadomo kiedy następnym razem będę miał okazję pojeździć w śniegu. Wróciłem tradycyjnie cały przemoknięty i jeździłem w przemoczonych butach, albowiem zostało kiedyś, bardzo dawno temu zapisane: Jak było na początku tak będzie i na końcu. Od początku roku, jeżdżę w przemoczonych ciuchach, jeżdżę i na koniec roku, nie wiele się zmienia!

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa17grudnia2017zdj1.jpgtrasa17grudnia2017zdj2.jpgtrasa17grudnia2017zdj3.jpgtrasa17grudnia2017zdj4.jpgtrasa17grudnia2017zdj5.jpgtrasa17grudnia2017zdj6.jpgtrasa17grudnia2017zdj7.jpgtrasa17grudnia2017zdj8.jpg


Mapa przebiegu trasy :)