19.07.2017
Jazda nr: 133

Tagi: morze, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa to jedna z najdłuższych i fajniejszych tras jakie zrobiłem w tym roku czy w ogóle w tym miesiącu. Chciałem jechać dziś, miała być w końcu ta prawdziwa letnia pogoda - upał, ponad 26℃ ciepełka. Ale odczuwalna była o wiele niższa, bardzo źle się jechało przez silny wiatr, który tylko męczył niepotrzebnie, ochładzał i osłabiał - a km do przejechania trochę było. Istotny i wnerwiający był także problem z rowerem, zresztą coraz bardziej narastający. Regularnie rozlegulowuje mi się tylna przerzutka i to dość mocno to także przeszkadza w jeździe. Najbardziej jednak denerwuje to, że tak ciężko się jedzie i w sumie nie wiadomo od czego tak się dzieje - nie udało się tego naprawić. Trudno jest też to zjawisko ignorować i walczyć mimo tego dalej o kondycje i marzenia. Co by jednak się nie działo, bez walki nie zrezygnuję z planów aby pojechać prawdopodobnie dookoła Zalewu Szczecińskiego przez granicę z Niemcami (ok. 295 km) i ew. kilka km po Szczecinie aby zajechać tam od strony Wałów Chrobrego - co by pozwoliło złączyć zrobioną trasę z 04.06 - ze Święta Rowerowego i aby był taki po prostu ciąg tego, że tu jechałem -, że tędy tak jechałem i jest w całości ta trasa, a nie, że zaczynałem w jednym miejscu a kończyłem w drugim. Myślę, że to jest realne do zrobienia ale np. dziś bym na pewno sobie z tym nie poradził i tylko denerwuje mnie to. Pracuję cały czas nad kondycją, jeżdżę regularnie mimo nie sprzyjającej pogody i nie sprzyjających warunków technicznych roweru, robię wszystko co mogę i tak nic z tego nie wychodzi, przyjdzie co do czego to się okaże, że zrobienie 100 km jest ciężko - no cóż, takim rowerem jest na pewno o wiele ciężej niż w pełni sprawnym rowerem. Nie dość, że w pełni sprawnym to jeszcze na lepszych komponentach gdzie się po prostu lżej jedzie. Jednak - bez walki się nie poddam. Podejmę trud i próbę zrobienia fajnej finałowej trasy na Jesień tego roku. Najwyżej - nie dam rady i polegnę. Ale nie będzie tak, że nie spróbowałem i się poddałem bo jest mi ciężko - no bo jest ciężko, ale to nie powód aby się poddać - trzeba walczyć do końca. Tak jak dziś walczę, walczyłem i wywalczyłem. Dzisiejsze moje drugie podejście do trasy na Pobierowo i później Kamień Pomorski okazało się sukcesem. Trasę rozpocząłem od pokonania drogi nr 108 do Golczewa. Dzisiaj wyjątkowo ten odcinek trasy mi się nudził. Może za dużo tędy jeżdżę to niby moje ulubione tereny, no ale ile można pokonywać te same drogi, jeździć tymi samymi miejscami skoro tak dobrze się zna te okolice. Chce się czegoś nowego, chce się zmian ale te są nie bardzo możliwe bo w zasadzie gdzie mam pojechać. W zasadzie nie mam innych możliwości jak jeździć oklepanymi trasami w swojej okolicy. Innych dróg tu nie ma. Nie wszędzie też są jakiekolwiek połączenia i w nie każde tereny teraz pojadę. Po prostu pogoda jest zbyt deszczowa, i wszystkie leśne drogi i takie boczne na tym cierpią - są pozalewane i nie da się przejechać, więc nawet nie chce o tym myśleć, że istniałyby takie możliwości. Nie myśląc jednak dłużej o tym ruszyłem - na wprost drogi nr 108 do skrzyżowania z drogą nr 106 którą wjechałem do Golczewa. Dzisiaj w Golczewie, podobnie jak ostatnio w trasie: "Początek historii", pojechałem skrótem przez miasto na wprost sklepu Polo, przez osiedla itd. i wyjechałem przy filii banku BGŻ Wolin oddział w Golczewie, skąd skierowałem się znacznie gorszą drogą przez wsie Upadły, Wołowiec, Mechowo, Ciesław do Stuchowa (droga nr 105). Ten fragment drogi był ciężki do jazdy. Mimo, że bardzo podobają mi się te tereny, są dość urokliwe, to ten stan drogi, który jest coraz gorszy jest coraz bardziej męczący. Jedzie się źle, mam wrażenie, że tych dziur i kolein przybywa coraz więcej. A okres wakacyjny jeszcze z taką pogodą oraz większe natężenie ruchu pojazdów po tej drodze sprawiają, że jest źle. Już ostatnio jadąc tu 2 dni temu nie miałem o tym dobrych przemyśleń, dziś się nic nie zmieniło. Nie mam dobrych przemyśleń i nie zmieniam swojego zdania o to, że powinno się wprowadzić i respektować - zakaz wjazdu samochodów ciężarowych na lokalne drogi lub drogi gminne. One nie są przystosowane do większego ruchu pojazdów, już teraz stan dróg jest kiepski a ich dalsze eksploatowanie nie pomaga i pogłębia patologię. A prawda jest taka, że minie jeszcze z dekada, może dłużej - nim region na tyle się rozwinie, że będzie jakaś realna potrzeba wyremontowania drogi - i to naprawdę wyremontować drogę - a nie tylko nasypać kamieni do dziur i zadowoleni - wielcy Włodziarze co dla szarego, ciemnego ludu wyremontowali w swojej nieposkromionej łasce drogi, dla tutejszych mieszkańców czy innych osób, co sobie chcą skrócić drogę przy tym tworząc ogromne niebezpieczeństwa dla innych osób i samych sobie. Po prostu musi się zacząć coś wydarzać na takich drogach, jak tu jednemu z drugim odpadnie koło z samochodu, czy uszkodzą się inne ważne elementy samochody to się zastanowi nim wjedzie na drogi, nie przeznaczone do większego użytku a już na pewno nie przeznaczone na przeładowane ciężarówki, które tylko te drogi jeszcze bardziej niszczą. No i te ciężarówki się też nie mieszczą, jeżdżą środkiem i inne samochody osobowe muszą im miejsca ustępować. Taka sama patologia występuje na drodze nr 152 ze Starogardu do Świdwina. Rowerem bywam tam rzadko, ale bywałem częściej samochodem i mogłem doświadczać tego zjawiska kilka lat temu, czasami kilkanaście lat temu - i przez ten okres, niekiedy tych kilkunastu lat, nikt się za remont tej drogi nie wziął. Dziur, kolein i innych problemów dochodzi. To samo dotyczyć będzie i dotyczy innych dróg. Skoro nie dba się o drogi Wojewódzkie jak np. drogę 152 to tym bardziej nie zadba się o żadne drogi gminne i lokalne i to się nie zmieni. A w oczach ta droga niszczeje. I to sprawia, że coraz gorzej się jeździ tu nawet rowerem :( A nie chce być zmuszony przez socjopatów z samochodów dla których zrobić kilkanaście km. dalej innymi drogami to jakaś ujma na rozumie ..., nie chce przez nich rezygnować z jeżdżenia po najpiękniejszych miejscach w regionie. Znaczy się, najpiękniejszych miejscach póki te skurwysyństwo ich nie zniszczy - a zniszczenia są coraz szersze tuż przed wsią Mechowo - tuż za Wołowcem. Co do tej drogi, nie wspomniałem o tym 2 dni temu gdy tędy jechałem a już wtedy to zauważyłem to wspomnę teraz - przeniesiono granicę wsi Wołowiec! Teraz wieś zaczyna się kilkaset metrów wcześniej - wcześniej zaczynała się wraz z rozpoczęciem terenu zabudowanego! Ciekawa zmiana - być może to świadczy o tym, że wieś przygotowuje się na jakieś inwestycje, może jakaś rozbudowa regionu, cokolwiek? :) Z pewnością będę obserwował czy wraz z przeniesieniem znaku rozpoczynania się wsi, zmieni się coś jeszcze.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 134

  • Trasa nr [łączna]: 219
  • Trasa nr [na blogu]: 133
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 11
  • W tym roku: 69

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 216 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 130 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 3 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 1247.44 km
  • Stan Licznika Końcowy: 1363.41 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 1262 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 1431 km

  • Maksymalna prędkość: 35.7 km/h

  • Przejechałem: 115.97 km
  • Przejechałem [msc]: 815 km
  • Przebieg roweru [rok]: 2814.45 km
  • Przebieg roweru [suma]: 8681.07 km

  • Przejechalem w 2017: 2814.45 km
  • Podroż dookoła świata (2017) 7.0361 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 21.7027 [%] km

  • Czas jazdy: 06:36:02 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 546:53:02 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 323:26:54 h
  • Czas Jazdy Suma (2017): 187:47:58 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 49:10:09 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 04:28:12 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:43:18 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:24:50 h

  • Średnia: 17.57 km/h
Nic nowego nie słychać dalej - gdy mija się już Mechowo i jedzie się dalej na Ciesław. Ta sama bida. Co się w takich miejscach może jednak zmieniać - w zasadzie tylko krajobraz przez dalsze niekontrolowane wycinki drzew i coraz śmielsze ingerencje w naturę przez głupich ludzi. Gdy tu jechałem to jechało mi się jakoś ciężko. Ciągle miałem pod wiatr, silny, chłodny wiatr który spotkał mnie tuż po wyjeździe z domu - towarzyszył mi także w drodze do Golczewa. Miałem nadzieję, że tu w tych zalesionych terenach będzie mniej dokuczliwy ale niestety nie był. Nie był także z chwilą dojechania do Stuchowa - gdy włączyłem się w dalszą trasę na drogę nr 105, którą dojechałem już do Świerzna. Między Stuchowem a Świerznem musiałem sobie zrobić postój. Postoje jednak nie są wskazane. Nigdzie się nie da na chwilę zatrzymać bo już atakują muchy końskie, komary i inne cholerstwo. Wszędzie tego jest od zajebania wręcz. I jak tu się zatrzymać, odpocząć chwilę skoro się nie da ?! Tylko trzeba dalej jechać. Dalej do Świerzna skąd pojechałem kawałkiem drogą nr 103 w stronę Trzebiatowa i odbiłem na wieś Gostyniec. Tam też wiał silny chłodny wiatr. Baaa tu wiał jeszcze bardziej i jeszcze mocniej. Można to tak ładnie ująć, że ten silny wiatr, przywiewał także wspomnienia - to tędy właśnie we Wrześniu 2014 r. szła moja trasa - moich pierwszych 100 km jednego dnia na rowerze :) Jechałem na Pobierowo, właśnie tą samą drogą - z Golczewa do Stuchowa, i tu na wieś Świerzno później Gostyniec i do samego Pobierowa. Nie wiele się tutaj zmieniło przez 3 lata. Tylko stan dróg się pogorszył ;) Pogoda się też pogorszyła jak na tę porę roku. Teraz jednak jechało się bardzo źle. Cały czas miałem pod wiatr. Trochę ujechałem i przerwa, i przerwa bo inaczej nie dałbym rady. Jeszcze przed Gostyńcem miałem małą przerwę później przed Gostyniem i już jakoś do Pobierowa dojechałem. Przed centrum Pobierowa na skrzyżowaniu z drogą 102 utworzył się korek samochodów. Budowana jest droga z Rewala do Pobierowa (na DW102) i wszyscy idioci wjeżdżają na rondo i je blokują - nie mogąc z niego zjechać bo oni chcą skręcić na Rewal i blokują to rondo. Spotkałem się z tym zjawiskiem, dokładnie wczoraj gdy byłem w Pobierowie samochodem. Dzisiaj jednak będąc rowerem ominąłem tych dziadów, co będę za nimi stał - ominąłem ich i pojechałem do centrum miasta - skąd przejechałem kawałek po mieście, po centrum i zjechałem na chwilę na plażę. A tam tyle ludzi, że nie byłoby gdzie stanąć na plaży. A to dziwne! Bo wczoraj były pustki a dzisiaj taki natłok ludzi - widać przygrzało im nieźle :D I specjalnie podjechałem, sprowadziłem rower na plażę, później na górę wprowadzić znów - przejechałem się dalej po Pobierowie i ruszyłem na Dziwnówek - skąd pojechałem drogą nr 107 w stronę Szczecina przez Kamień Pomorski. Nie zajeżdżałem do centrum Kamienia Pomorskiego - chodź miałem to w planie. tzn. myślałem, że może może ale jednak nie :) Nie chciało mi się już tak kombinować. Pojechałem normalnie objazdem miasta aby wyjechać na tym pięknym skrzyżowaniu: 53.938093, 14.814836. I nieco się walnąć z założeniami trasy ! No bo miałem pojechać dalej drogą nr 107 i przed Jarzysławem skręcić na wieś Górki :( A wziąłem się pokierowałem tymi cholernymi oznakowaniami dróg i za szybko wjechałem na drogę nr 106, której w sumie nie kojarzę. Nie wiem czy jeździłem nią samochodem. Zdaje się, że rowerem na pewno nie ! I pojechałem nią w pełni słońca dniu. Było słonecznie to fakt, ale przez wiatr wydaje się być o wiele chłodniej a ogólnie jest przyjemnie i ciepło. I droga do Golczewa się dłużyła i dłużyła :) A po drodze mijałem piękne wiejskie okolice. Kilka razy denerwowałem się na rower, który źle działał co mnie tylko niepotrzebnie osłabiało i wkurwiało.. i tak było już całą drogę do Golczewa, gdzie byłem już nieźle zmęczony a miałem przejechane dopiero ok. 100 km. Trochę mniej w zasadzie gdyż mijając Golczewo miałem dopiero 100 km. Wracałem tą samą drogą, którą przyjechałem czyli drogą nr 108, mijając znane tereny, wsie.. Powoli się dojechało.. Myślałem o tym aby pojeździć koło osiedla i dobić do 120 km ale nieee dzisiaj nie czułem się już na siłach na to. Dzisiaj może nie był mój najlepszy dzień, mimo w miarę dobrej pogody i to właśnie zasiewa u mnie tą niepewność czy dam sobie radę z naprawdę długimi trasami na tym sprzęcie. Trenuję regularnie, robię co mogę a sił wciąż i wciąż brak. Niestety :( Zobaczymy jednak jak to będzie. Po głębszych analizach tego jak jeździłem w 2015 r. doszedłem do wniosku, że warto będzie teraz pojeździć krótsze trasy a później wybrać jakiś dzień, który może być dobrym dniem i zrobić coś dłuuugiego :) To będzie najlepsze rozwiązanie i myślę, że powinno być skuteczne. Dowiodę zresztą to empirycznie ! :)

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa19lipca2017zdj1.jpgtrasa19lipca2017zdj2.jpgtrasa19lipca2017zdj3.jpgtrasa19lipca2017zdj4.jpgtrasa19lipca2017zdj5.jpgtrasa19lipca2017zdj6.jpgtrasa19lipca2017zdj7.jpg


Mapa przebiegu trasy :)