W dniu dzisiejszym w końcu nadszedł dzień na który czekałem. Ale w tym roku się na nim mocno zawiodłem. To był pierwszy raz gdy tu przyjechałem i przez ostatnie 7 lat pogoda jak najbardziej dopisywała. W tym roku nie. Cały czas jest deszczowo i chłodno i tak od rana. Co prawda takie były prognozy. Ale to mocno wkurwiające, że prognozy pogody nie zawsze się sprawdzają. Zważywszy na pewne trudności jakie mogłyby się pojawiać - odpuściłem sobie zjazd gwieździsty z Goleniowa do Szczecina aby później po Szczecinie pojeździć a takie pomysły jak najbardziej były. Jak najbardziej się na to nastawiałem - ale niestety nic z tego. Jeszcze dzisiaj rano przed wyjazdem miałem taki niepokojący sen, że obudziłem się, że jest już godzina 830 i mocno leje deszcz. W rzeczywistości obudziłem się już po godzinie 6 rano. Do Szczecina wyjechałem samochodem gdzie spakowałem rower a wyjechało się jeszcze przed godziną 10 i gdy właśnie wyjechałem to już padał deszcz. Właśnie raz mocniej, raz słabiej. Cały czas padało. Nie było ładnie chodź wg. pogody interii miało się rozpogodzić ale nic takiego nie nastąpiło. Dzisiaj cały dzień był paskudny - chłodny, szary, deszczowy. Nie chciałem sobie jednak tej imprezy darować. Wielka szkoda, że nie pojechałem rok czy dwa lata temu. Ale wtedy się niczym takim nie interesowałem. Teraz się zainteresowałem i to był impuls do działania do tego aby jeździć, trenować bo coś z tego może być. Pojechałem więc. W Szczecinie, dokładnie na ul. Szczerbcowej zaparkowałem. Wyjąłem rower. I tak był czas i tak był czas. Więc zajrzałem na scenę przy Placu Adama Mickiewicza gdzie impreza się miała zacząć i sobie trochę w okolicy pojeździłem. Nidy wcześniej nie miałem okazji pojeździć po Szczecinie - to pierwszy raz. Ale w tym roku (dzisiaj) tak się nieciekawie złożyło przez tą pogodę, że niestety nie dało się za bardzo jeździć. Po godzinie 12 to już się na dobre rozpadało. Chłodno, szaro, pochmurnie tak nie przyjemnie i pada. Sam przejazd zaczął się po godzinie 1230 i trwał 1h 20 min (a trasa tylko 15 km) ale w między czasie były dwa postoje - w tym deszczu. Miasto w taką pogodę wygląda okropnie. Jedyna korzyść czy fajna sprawa to właśnie możliwość pojeżdżenia po nie których ulicach Szczecina.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 112
Trasa nr [łączna]: 197
Trasa nr [na blogu]: 111
W tym tygodniu: 4
W tym miesiacu: 3
W tym roku: 47
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 194 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 108 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 3 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 176.84 km
Stan Licznika Końcowy: 195.82 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 110 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 129 km
Maksymalna prędkość: 29 km/h
Przejechałem: 18.98 km
Przejechałem [msc]: 128.94 km
Przebieg roweru [rok]: 1451.04 km
Przebieg roweru [suma]: 7317.66 km
Przejechalem w 2017: 1451.04 km
Podroż dookoła świata (2017) 3.6276 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 18.2941 [%] km
Czas jazdy: 01:33:52 h
Czas Jazdy Suma (ever): 463:17:22 h
Czas Jazdy Suma (blog): 239:51:14 h
Czas Jazdy Suma (2017): 104:12:18 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 07:58:49 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:39:36 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:13:02 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:08:30 h
Średnia: 12.25 km/h
Nie będę się już cofał do tego po jakich dokładnie, dokładny przebieg trasy jest podany tutaj Przebieg trasy. Niedługa trasa aczkolwiek fajna. Warto było pojechać. Niestety pogoda jaka była taka była. Nie ma się na nią większego wpływu. Bardzo liczyłem na to, że jednak się rozpogodzi i prognozy się nie sprawdzą a one się złośliwie sprawdziły. Więc ta przyjemność z jazdy taka średnia - z początku i miejscami w trakcie jazdy też takie to męczące. Każdy każdemu drogę zajeżdża - nie ma jakiś większych odstępów i pilnuj się między nimi. A najgorzej to między dziećmi jeździć. Te już całkiem nie patrzą co robią i na każdą stronę zajeżdżają - powyprzedzać takich jest tak ciężko. No ale trzeba - w końcu się udało pomijać pewne osoby. Z początku miałem pewne obawy co do tego (jeżeli pojechałbym przez Goleniów ze zjazdem gwieździstym) czy dałbym później radę tu jechać. Spodziewałem się raczej, że to od razu tak, przyjadą i od razu jedziemy dalej nie wiadomo co i jak. W sumie byłem pierwszy raz więc większego zorientowania nie miałem. Ale obawy były jak najbardziej niesłuszne. W przyszłym roku podczas 9 takiego święta będę już o tym wiedział i wtedy już na pewno ze zjazdem gwieździstym pojadę przez Goleniów. W ogóle ta grupa rowerowa ze Szczecina organizuje znacznie więcej różnych imprez i wyjazdów. Najbliższe jest 10.06 - nocny wyjazd do Berlina. W jedną stronę (ok. 120 km) dałbym radę dojechać ale wrócić już byłoby ciężko - na razie nie jestem na etapie, że dałbym radę zrobić ponad 200 km. I ten czas na dojechanie, wcale nie jest jakiś szybki - tu mógłbym serio nie nadążyć wszak nie jeżdżę szybko - jeżdżę bardziej rekreacyjnie dla siebie, nie zależy mi na czasie ale na samej możliwości pokonania trasy o czym zresztą wiele razy wspominałem. Dzisiejszy wyjazd, dzisiejsze święto - słabo to wypadło. A to wszystko przez pogodę. Moje plany na zrobienie - 120 km - także przepadły. No cóż. Będą inne okazje, będą inne szanse. W końcu ten jeszcze najlepszy okres w roku do jeżdżenia dopiero przede mną a przede mną też wciąż dużo pracy jeżeli chcę zachować formę i jeszcze coś w tym roku osiągnąć :) Coś co będę mógł zapisać w miłych wspomnieniach w mej pamięci i tym blogu. I na koniec mała informacja - dzisiaj ta ulewa - znów pozbawiła mnie danych z głównego licznika ... ale na szczęście miałem licznik zapasowy - który te dane mi zapewnił. Pojeździłem po Szczecinie dokładnie 3 km przed rozpoczęciem jazdy w grupie (gdzie zrobiliśmy wg zapasowego licznika 16 km) (15,98 km) i wg GPS - 16 km. Więc te dane się pokrywają ze sobą.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)